Weekend z Żywcem

Słowo „Żywiec” zostało spopularyzowane dzięki skojarzeniu z piwem, pochodzącym z tamtejszego browaru. Jednakże powinniśmy pamiętać, że jest to przede wszystkim piękne miasto, leżące u stóp Beskidu, które oferuje nam wiele atrakcji.

 

 

Gdzie leży Żywiec?

Otóż żywiec leży Beskidzie Żywieckim, który jest najwyższą po Tatrach grupą górską w polskich Karpatach. Jadąc krętymi drogami widzimy z okien samochodu wyniosłe szczyty z dzikimi jeszcze lasami i góralskimi wioskami. Region przyciąga miłośników górskich wycieczek, długich leśnych spacerów jak i odpoczynku nad pięknymi jeziorami.

Żywieckie początki

Powstanie miasta sięga średniowiecza, a władali nim najpierw książęta piastowscy, później ziemiami zarządzał król. Po panowaniu Jana Kazimierza tereny dostały się w ręce Habsburgów i pozostały w nich aż do 1945 roku. Nazwa pochodzi według przekazów od powszechnej tu kiedyś hodowli bydła, owiec i trzody, czyli żywca. Inna legenda głosi, że u bram miasta złapano kiedyś „żywcem” żubra. Został on podarowany księciu oświęcimskiemu, a ten w podzięce nadał miastu herb: głowę żubra na niebieskim polu.

Nie sposób pominąć słynnego wyciągu krzesełkowego na Palenicę, dzięki któremu szybko możemy dostać się na widokowy grzbiet Małych Pienin. Dla aktywnych przygotowano również ścieżkę rowerową, która biegnie spod wyciągu aż do słowackiej Leśnicy. Kiedy wjedziemy na szczyt, warto wybrać się na 15-minutowy spacer pod Szafranówkę (742 m n.p.m.). Uraczy nas niesamowity widok na Pieniny, Tatry i Beskid Sądecki.

Jeżeli ktoś nie będzie czuł zmęczenia, można kontynuować wyprawę, nawet całodniową, na Górę Wysoką i zejść do wąwozu Homole – uznawanego za jedną z największych atrakcji Małych Pienin.

Atrakcje rodem z Żywca

W Żywcu na naszą uwagę zasługuje rynek otoczony malowniczymi kamieniczkami, nad którymi króluje ratusz. W głębi stoi zabytkowy kościół pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Panny Marii z XV wieku, który jest jednym z najlepiej zachowanych elementów sakralnej architektury renesansowej w Polsce.
Naprawdę warto wstąpić do zamku wzniesionego w XIV i XV wieku. Leży on blisko kościoła, chociaż nie jest łatwo go dostrzec z ulicy. Musimy wejść w wielką bramę w ciągu kamienic, prawie naprzeciw wieży kościelnej. Choć obecnie charakter zamku jest renesansowy, to został wzniesiony w stylu gotyckim. Niewielki dziedziniec przyciąga swoją harmonią, a trzema kondygnacjami krużganków nie powstydziłby się niejeden włoski pałac. Z dziedzińca możemy wejść do przytulnej kawiarni, a latem delektować się kawą także w ogródkach.

Za zamkiem rozciąga się dość stary park z wieloma szerokimi alejami. Został założony jako tzw. ogród geometryczny, inaczej francuski. Z biegiem lat zmienia się także i moda, więc i park zyskał charakter angielski, o wiele mniej uporządkowany. Aby było jeszcze bardziej międzynarodowo, pośrodku parku, na małej wysepce, stoi malutki domek chiński XVIII w.

Żywiec może pochwalić się również pałacem. Należał on kiedyś do Habsburgów, a dziś znajdziemy tam szkołę leśną. Warto przyjrzeć się malowidłu na froncie budynku. Przedstawia ono św. Huberta. któremu ukazał się jeleń z krzyżem pomiędzy rogami. I tak to św. Hubert stał się patronem wszystkich myśliwych.

Jezioro żywieckie

To sztuczny zbiornik powstały w latach 60. z powodu spiętrzenia wód rzeki Soły. Aby uzyskać dzisiejsze imponujące wymiary, zostały zalane tereny dawnych wiosek. Jezioro ma długość 6,5 km, a w najgłębszym miejscu aż 27 metrów. Dzięki zaporom, zbiornik służy do produkcji energii, jednak jego funkcja turystyczno-rekreacyjna jest niezwykle doceniania przez turystów oraz lokalnych mieszkańców. Jest to królestwo dla sportów wodnych, a sprzęt możemy wypożyczyć przy przystani na Zaporze lub na Zarzeczu.

Na górę Żar!

Góra Żar to szczyt o wysokości 761 m n.p.m., na którego wierzchołek możemy udać się wieloma sposobami. Pierwszym z nich, najczęściej wybieranym przez rodziny, jest kolejka terenowa należąca do PKL. Aktywni wjadą tam rowerami lub mogą wspiąć się pieszo. Nieważne, który sposób wybierzesz – naprawdę warto! Widoki zapierają dech w piersiach! Na górze przed naszymi oczami mamy całą panoramę Beskidu Małego. Jest to też miejsce startów dla zapalonych paralotniarzy.

Na szczycie zaskoczy nas jeszcze jedna rzecz – wierzchołek jest płaski. Został sztucznie spłaszczony, aby mógł powstać tam zbiornik wspierający elektrownię wodną. Dziś cieszy także oko i jest świetnym miejscem na odpoczynek. U podnóża góry znajduje się park linowy dostosowany dla małych i dużych amatorów przygód.

Dla zakochanych proponujemy także wjazd samochodem (możliwy po godz. 20), aby wspólnie obejrzeć piękny zachód beskidzkiego słońca!

Zostaw komentarz